Ignis fabuła

Ta historia z pozoru zaczyna się jak wiele innych: dawno, dawno temu, tak dawno, że od wieków nikt tego nie pamięta, w odległej krainie o zapomnianej już teraz nazwie. Był to ląd wprost przesiąknięty magią. A nikt nie potrafił tak dobrze jej ujarzmić i nie posiadał jej tak wiele jak Grandus - Mag wyjątkowo potężny, lecz wyróżniający się nie tylko zdolnościami. Cechował się bowiem również niezwykłą mądrością, dzięki której swoje możliwości wykorzystywał w służbie ludzkości. Każde stworzone przez niego zaklęcie i eliksir powstawały z myślą o potrzebach innych.

Niestety nawet Grandus nie wiedział wszystkiego. Jak na przykład tego, że może zobaczyć przyszłość. Oczywiście czytał pisma dawnych magów utrzymujących, że losy świata ukazywały im się w przedziwnych ułudach i iluzjach, ale zawsze z rezerwą podchodził do tych rewelacji. Aż do tamtej nocy.

Już od zachodu słońca wiedział, że coś się wydarzy. Gdy tylko świat wokół niego zaczął szarzeć wraz ze zbliżającym się zmierzchem, Grandus poczuł dziwne mrowienie w palcach, a otaczające go powietrze zdawało się ciężkie od magii tańczącej wokół jego szat. Specjalnie go to zresztą nie zdziwiło. Była pełnia. Jeżeli ma dziać się coś niemożliwego, to tylko wtedy. Wiedział o tym każdy mag, a już zwłaszcza ktoś taki jak Grandus. Nie można jednak przygotować się na niewytłumaczalne, więc zgodnie z wcześniejszym postanowieniem zajął się pracą nad kolejnym eliksirem mającym ulżyć chorym w cierpieniu. Był jednak czujny. Coś niezwykłego czaiło się tuż za rogiem, był tego pewien.

I nie pomylił się. W ogóle rzadko się mylił. Gdy światło księżyca wślizgnęło się przez duże okno w jego pracowni i padło na jego dłonie, zajęte wykonywaniem całej gamy ściśle określonych ruchów nad kociołkiem, mrowienie w palcach powróciło ze zdwojoną siłą. Przerwał zaklęcie, choć wiedział, że będzie musiał powtórzyć wszystkie czynności, które od kilku chwil z mozołem wykonywał. Spojrzał w niebo. Po prostu wiedział, że musi popatrzeć na blade oblicze księżyca. Gdzie indziej mogłyby się kryć tajemnice w trakcie pełni?

Gdy tylko przeniósł wzrok za okno, zniknął księżyc, rozgwieżdżone niebo i pnące się w jego stronę drzewa. Grandus wciąż stał w swoim domu, czuł dotyk drewnianego blatu, którego brzeg kurczowo ściskał teraz w dłoniach, ale przed jego oczami rozgrywały się dramatyczne sceny, których nigdy przedtem nie widział. To była wizja. Prawdziwa wizja. A przecież nie wierzył, że to możliwe.

Jego zachwyt trwał jednak bardzo krótko. Przewijające się przed jego oczami obrazy były przerażające. Widział śmierć, cierpienie, łzy spływające po policzkach dzieci i krzyki mordowanych. Nagle obraz zniknął. Zamiast niego zobaczył dwie kołyski, w których leżało dwóch nowonarodzonych chłopców. Jeden spał spokojnie, a drugi płakał i krzyczał w niebogłosy. W jakiś niezrozumiały sposób wiedział, że to wizja z przyszłości, już po jego śmierci. Minęło od niej trzynaście lat. Oprócz szlochu dziecka nie było słychać żadnych innych odgłosów. Nagle Grandus uświadomił sobie, że wie, kim są ci chłopcy. Nazywali się Clarus i Tenebris. Gdy w myślach wypowiedział te imiona, wizja znów się zmieniła. Chłopcy dorastali, uczyli się magii. Clarus był zainteresowany białą magią, uzdrawiającymi eliksirami, zaklęciami obronnymi, natomiast Tenebris potajemnie wertował stare księgi pełne straszliwych, mrocznych zaklęć i legend o sposobach osiągnięcia nieśmiertelności. To właśnie tym Tenebris wydawał się być najbardziej zainteresowany. Grandus nagle poczuł ogromny smutek. Zrozumiał, że Tenebris jako pierwszy mag w historii rozwikła zagadkę pokonania śmierci.

Grandus poczuł, jak serce podskakuje mu do gardła. Zrozumiał, że to Tenebris, zły i zawistny, ale też niezwykle uzdolniony, był autorem ogromnych zniszczeń, które ujrzał na początku wizji. Nie miał pojęcia skąd, ale wiedział, że tylko dobry i szlachetny Clarus może go powstrzymać przed zawładnięciem światem. Gdy tylko sobie to uświadomił, wizja zniknęła i za jego oknem znów widoczny był księżyc w pełni. Grandus nie miał wątpliwości, że wizja miała go ostrzec przed tragedią, którą miał sprowadzić na świat Tenebris. I że to on ma rozwikłać zagadkę tego, jak go powstrzymać.

Natychmiast zabrał się do pracy z ogromnym zapałem. Przed długie dni wertował starożytne księgi w poszukiwaniu inspiracji. Szybko zrozumiał, że jedynym sposobem na pokonanie złego czarnoksiężnika jest jego wieczne uwięzienie.

Grandus poświęcał trudnemu zadaniu stworzenia odpowiedniego zamknięcia wszystkie wolne chwile. Nawet dla maga tak potężnego jak on, było to nie lada wyzwanie. Po wielu nieudanych próbach i latach ciężkiej pracy w końcu udało się. Wykonał 7 kamieni, które nazwał IGNIS albowiem zostały one wykonane z magicznego ognia. Kamienie te były bardzo potężnymi artefaktami, które miały moc uwięzienia nawet najpotężniejszego maga. Za ich mistyczną siłą krył się jednak jeden warunek - wszystkie planety muszą ustawić się w jednej linii by moc połączonych kamieni mogła działać. W obawie przed niezwykłą potęgą Tenebrisa ukrył je w różnych miejscach na całym świecie. Rzucił również czar lokalizacji i próby, który w trzynastą rocznicę jego śmierci miał odnaleźć dobrego brata by w odpowiednim wieku poddać go testom ducha i sprawdzić czy jest on godny władania kamieniami. Nie mógł ryzykować i ślepo zawierzać przepowiedni. Dodatkowo stworzył potężne zaklęcie, blokujące dostępu do kamieni.

- Tylko ten, kto ma serce dobre i moc wielką odnajdzie mistyczne kamienie – wygłosił magiczną formułę, gdy tylko wszystkie elementy były odpowiednio ukryte i odetchnął głęboko. Wiedział, że zrobił wszystko, co było w jego mocy.

50 lat po ukończeniu misji Grandus zmarł. I, zgodnie z przepowiednią, trzynaście lat później w mroczną, zimną noc narodzili się Clarus i Tenebris. Tej nocy żaden z potężnych magów na świecie nie zmrużył oka. Wszyscy czuli, choć żaden nie potrafiłby tego wyjaśnić, że nad światem zawisło wielkie niebezpieczeństwo.

Dzieciństwo braci niczym nie różniło się od tego, co spotykało większość młodych mieszkańców krainy. Urodzili się w zwykłej, magicznej rodzinie, a ich rodzice nauczyli ich wszystkich standardowych zaklęć i uroków. Można byłoby powiedzieć, że mieli za sobą spokojne i szczęśliwe lata, gdyby nie nienawiść, którą żywili do siebie już od najmłodszych lat. Mimo ogromnej niechęci do brata, Clarus próbował się z nim porozumieć, ale Tenebris nigdy nie przyjął wyciągniętej na zgodę dłoni. Chociaż rodzice obdarzali obu synów wielką miłością i troską, Tenebris był przekonany, że Clarus jest ich ulubieńcem i nie potrafił powstrzymać zazdrości o każde jego osiągnięcie i kierowaną w jego stronę pochwałę.

W dniu swoich 22 urodzin bracia opuścili dom rodzinny i udali się każdy w swoją stronę. Właśnie tej nocy obaj mieli przedziwny sen. Zobaczyli w nim Grandusa i przepowiednię, a także czekający ich pojedynek. W ten właśnie sposób poznali swoje niezwykłe przeznaczenie. Clarus i Tenebris wiedzieli, że muszą się pospieszyć, jeżeli chcą zrealizować swoje plany. Tenebris rozpoczął przygotowania do zadania, o którym marzył od lat.

I tak sześć lat później świat ogarnęła straszliwa wojna. Sprzymierzony z najokrutniejszymi ze wszystkich istot Tenebris, który znał teraz wszystkie najstraszniejsze zaklęcia, niszczył każdego, kto próbował stanąć na jego drodze do zawładnięcia światem. Był najpotężniejszym z żyjących magów, a choć po miastach i wioskach krążyła legenda o jego dobrym i prawym bracie, Clarusie, to jednak nikt od lat go nie widział.

Ale Clarus miał ważny powód, by pozostawać w ukryciu. Ostatnie sześć lat spędził przemierzając wszystkie zakątki krainy, szukając rady i nauki u najstarszych, najmądrzejszych władców i czarowników. Wiedział, że musi być gotowy do walki, zanim jawnie sprzeciwi się Tenebrisowi. Jego podróże były długie i wyczerpujące, jednak Clarus z każdym dniem czuł się silniejszy. Udało mu się dowiedzieć wszystkiego o kamieniach IGNIS, a w końcu także wszystkie je odnaleźć. Spełnił wymagania Grandusa. Był gotów.

I tak, w rok po krwawej wojnie, która zapewniła Tenebrisowi panowanie nad światem, okrutny władca otrzymał od brata wiadomość. Clarus wyzywał go na pojedynek w starożytnej świątyni. Tenebris bez wahania przyjął wyzwanie. W swej pysze i arogancji nie spodziewał się, że ktokolwiek może być w stanie mu dorównać.

Była to bitwa, o której legendy opowiadano jeszcze przez tysiące lat. Nad świątynią szalała burza, a uderzające w ziemię błyskawice trzęsły ziemią w obrębie setek kilometrów. Wszyscy wiedzieli, że dzieje się coś straszliwego. Walka była niezwykle zacięta. Obaj bracia używali potężnych, dawno zapomnianych zaklęć. Przez wiele godzin żaden z nich nie był w stanie zadać decydującego ciosu. W pewnym momencie obaj rzucili to samo zaklęcie – z ich rąk wystrzelił mistyczny promień który złączył się na środku areny. Ani Tenebris, ani Clarus nie potrafił zepchnąć promienia na stronę przeciwnika. W tym momencie planety ustawiły się w jednej linii, Tenebrisa uderzyło i otoczyło złote światło – zrozumiał on, że jest otoczony kamieniami IGNIS, wiedział, że jest już za późno… Ale nie zamierzał się poddawać. Wyszeptał najstraszliwsze ze wszystkich zaklęć i cisnął nim w Clarusa oddzielając jego ciało od duszy. Ciało brata pomknęło ku Tenebrisowi, przekroczyło złote światło i zniknęło. Dusza pozostała w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stał Clarus. Jego ciało zostało uwięzione wraz z bratem, a jego dusza zesłana na tułaczkę.

Tenebris został zamknięty w magicznej mocy kamieni, dokładnie tak, jak mówiła przepowiednia, jednakże wkroczenie w ich przestrzeń ciała Clarusa zakłóciło cykl pieczęci i zaburzyło bieg dziejów – Tenebris niebawem się uwolni! Aby być przygotowanym na jego powrót, świat magii przygotował turniej. Sprowadzono najpotężniejszych magów z całej krainy, aby stoczyli ze sobą serię pojedynków i wyłonili zwycięzcę, który stawi czoła Tenebrisowi. Decydująca przepowiednia głosi jednak, że jedynie Clarus jest w stanie pokonać brata. Chociaż na świecie pozostała tylko jego dusza, wciąż jest ona ostatnią nadzieją świata na ocalenie. I to właśnie Ty, drogi Graczu, przejmiesz nad nią kontrolę. Twoim zadaniem jest opętać wybranego przez siebie maga, poprowadzić go do zwycięstwa w turnieju i stoczyć ostateczną walkę z Tenebrisem.

Autor: Magdalena Celuch & Adam Orliński